piątek, 2 czerwca 2017

Morze Martwe

wydaje się martwe ale fale żyją
i prawie można chodzić po wodzie
lecz słona kropla wpada do oka
i jakby kielich goryczy przelewa

piątek, 5 maja 2017

Pomiędzy figowcem a jabłonią

          w kraju w którym jest nadmiar słonej wody
          sjesta nie jest lenistwem
          to bezwład godzin popołudniowych

          linia gór ostro odcina się od błękitnego nieba
          które przekracza granice morza
          zamarłe wiatraki są rajem
          dla przelatujących ptaków

          czekam na lekki powiew wiatru
          skwar wsącza się do płuc
          zasypiam zapatrzona w miraże

          budzą mnie wyjące nocą szakale

piątek, 21 kwietnia 2017

Obrazek z Zelenoborska







epoka lodowcowa nigdy się nie kończy
lód tworzy formacje o przedziwnych kształtach
a potem się rozpływa w błękitne jeziora
których fale spiętrza sinusoida mrozu

opuszczone chaty murszeją powoli
sypiąc próchnem z desek a okienne ramy
skrzypią zawiasami tam gdzie nie ma ludzi
ptaki gniazd nie wiją i nie ma narodzin

na kamiennych łożach strzaskanego brzegu
siadają czerwone odbłyśnięcia słońca
zatrzymane w oczach niepewnym obrazem
z ostatnim człowiekiem przepadną zachwyty



piątek, 27 stycznia 2017

***

w Krakowie nocą
jeżdżą tramwaje
terkoczą nienawistnie
budząc sny których barwy
szarzeją
bezsenność rozciąga czas

a mnie już się spieszy

środa, 24 sierpnia 2016

w rytmie



mylisz się w adresie. mieszkam teraz nad oceanem bliżej przodków.
list dociera pokreślony z mnóstwem pieczątek.
czytam go słuchając szumu fal które określają rytm.


jest sjesta czas bezruchu ale nie dla oceanu
kończę kiedy świat wraca do życia.
na uliczki wybiegają pełne pytań dzieci
spada figa. jej czerwone pestkowane wnętrze budzi żarłoczność sięgam po gruyere
prezent z dalekiej Szwajcarii i wspominam jej soczyste łąki.


tutaj ziemia jest uboga
ale więcej mi nie potrzeba.